Les Crêtes – Valle d’Aosta (AO) – Włochy

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem miłośniczką win włoskich i wielką ich orędowniczką. Skromnie mogę przyznać, że trochę się na nich znam i jestem taką „małą” ekspertką. Wynika to z tego, że spędziłam prawie 20 lat we Włoszech, a dokładnie w północnych Włoszech. Tam też zrodziła się moja pasja do wina i do całej tej „otoczki” zwanej światem win. Tam również skończyłam kurs sommelierski FISAR.

Z zewnątrz wydaje się, że ludzie, których pasją jest wino, są szaleni lub wręcz są jakąś zamkniętą kastą. Od wewnątrz to wygląda tak, że jest to coś co ma się w środku i to coś wciąż popycha cię do przodu, do nowej winiarni, do kolejnej degustacji, do ciągłego odkrywania tego cudu natury jakim jest wino. Bo jak inaczej można nazwać ten sok z winogron, który po sfermentowaniu pachnie brzoskwinią, owocami leśnymi, cytrusami czy też cygarem, spalinami! Ludzie, którzy nigdy nie mieli do czynienia z winem, twierdzą, że nie lubią wina, albo mówią, że lubią tylko słodkie.

Dla koneserów wina, ten eliksir bogów, jest niesamowitą historią, która opowiada o terroir, ciężkiej pracy w winnicy, pogodzie w danym roku, jakości zebranych winogron, procesie fermentacji. Historia ta, jak pauza jest zatrzymywania w szkle butelki wraz z zabutelkowaniem. Opowieść ożywa, kiedy butelka ta trafia na nasz stół i wtedy po odkorkowaniu zaczyna się unosić zapach wina, jak wylatujący dżin z magicznej lampy i wtedy zaczyna się magia….

Magia ta u mnie zaczęła się już na pierwszej lekcji kursu sommelier w odległym 2009 roku. Każda lekcja składała się z teorii i na koniec mieliśmy zawsze degustację 2 różnych win. Było to dla zupełnie nowe doświadczenie. Wtedy też jednym z win było Chardonnay z alpejskiej winnicy Les Crêtes. Zostałam oczarowana jego zapachem i smakiem. To była eksplozja zielonego, chrupkiego i soczystego jabłka połączona ze zbilansowaną kwasowością. Od tamtego momentu moim marzeniem było zwiedzenie winnicy i winiarni Les Crêtes w regione Valle d’Aosta w Alpach.

W końcu w zeszłym roku udało mi się odwiedzić Les Crêtes. Jest to historyczna winnica z miejscowości Aymavilles położonej u stóp Mount Blanc, której początki sięgają 1750 roku. Il terroir jest to mieszanka dużych wahań temperatury między nocą i dniem, gleby morenowej, piaskowej, przepuszczającej wodę i z elementami granitowymi oraz klimatu suchego i wietrznego. Cała ta kompilacja sprawia, że wina Les Crêtes są świeże, pachnące i niesamowicie eleganckie.

W 2016 roku obok winiarni powstało miejsce zwane „Schroniskiem wina” (Il rifugio del vino). Klimatyczne miejsce stworzone na kształt świątyni do degustacji, do celebrowania wina. Można tam spokojnie usiąść i upajać oczy przepięknym górskim krajobrazem zza okna i upajać duszę kosztując różne szczepy win (Neblu, Petit Rouge, Pinot Gris, Petite Arvine, Chardonnay, Pinot Nero, Nebbiolo, Merlot, Syrah, Fumin) delektując się pysznymi serami i wędlinami alpejskimi.

W ten oto sposób spełniło się moje marzenie…

Serdecznie polecam: https://www.lescretes.it/en/

 

 

 

+

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *